Strona główna Serial Niezapomniany Jeremy Brett

Niezapomniany Jeremy Brett

Autorka: Katarzyna Goworek
1 Komentarz

Dzisiaj bardzo smutna rocznica dla wszystkich Holmesianów – 12 września 1995 roku zmarł Jeremy Brett. Minęło 24 lata od odejścia człowieka, który zagrał Sherlocka Holmesa tak, że często po prostu brakuje słów zachwytu.

Śmierć Jeremy’ego Bretta była i pozostaje mimo upływu lat niepowetowaną stratą. Nie tylko dla fanów słynnego detektywa – wszak ten brytyjski aktor nie grał tylko w telewizji – jednak to właśnie ta rola przyniosła mu wieczną sławę i nieśmiertelność. To on stał się dla nas Holmesem. To jego twarz widzimy, gdy myślimy o bohaterze z opowiadań Sir Arthura Conan Doyle’a. Mało tego – niektórzy z nas poznali Jeremy’ego w roli Holmesa zanim jeszcze sięgnęli po książki. Legendarny serial Granady był więc pierwszym zetknięciem z tą postacią. A wraz z kolejnymi zdaniami, fragmentami, odcinkami chłonęliśmy tę magię XiX-wiecznych zagadek i tego, który je rozwiązywał (z pomocą Watsona, rzecz jasna) rósł podziw i sympatia do tej niecodziennej i genialnej postaci, którą Jeremy Brett ożywił z kart opowiadań. Nikt nigdy nie zagra lepiej Sherlocka Holmesa niż Jeremy Brett, ponieważ on nie tylko go zagrał, ale praktycznie się nim stał. Wyglądał, mówił i poruszał się jak Sherlock Holmes. Zachwycają się nim kolejne pokolenia

Serial Granady jest legendarny nie tylko z powodu Bretta. Jest niesamowicie wierny oryginałowi – scenografia, kostiumy, muzyka, wszystko buduje wiktoriański, pełen tajemniczości, ale też przygód klimat z opowieści Doyle’a. Fantastycznie zagrany przez niemal wszystkich aktorów pojawiających się na ekranie. I oczywiście przez niezapomnianych Davida Burke’a i Edwarda Hardwicke’a w roli doktora Watsona (każdy z nich był trochę innym Watsonem, obaj wspaniali, ale o tym jeszcze przyjdzie czas powiedzieć). Bez Bretta jednak po prostu sobie nie wyobrażam. Nawet już nie próbuje.

Kadr z serialu Przygody Sherlocka Holmesa, odcinek Skandal w Bohemii (Granada Television, 1984)

Obejrzyjcie sobie jakiś odcinek serialu Granady. Dajcie się zachwycić Brettowi, pokręćcie z niedowierzaniem głową – że można tak grać! Z takim perfekcjonizmem, wyważeniem, angielskim chłodem godnym dżentelmena, z elegancją, dystansem i jednocześnie energią, zawsze mimo wszystko gdzieś obok. Z czujnym, przenikliwym spojrzeniem i zawsze ukrytą nostalgią i melancholią. Brett przydał Holmesowi jakiejś delikatności i poczucia humoru wywodzącym się z inteligencji i dystansu do siebie i świata. Brett miał charyzmę, która poraża i zachwyca, a w dodatku zrozumiał tę postać dogłębnie, pewnie po części z powodów osobistych. Dbał o najmniejsze szczegóły.

O postaci Sherlocka Holmesa mówi się, że nigdy nie żył, nigdy więc nie umarł. Jeremy Brett żył, a więc tak jak każdy z nas musiał odejść. 61 lat to było za wcześnie (Zawsze jest za wcześnie). Artysta jednak żyje wiecznie – na kartach ksiąg, w piosenkach, na ekranach. I oczywiście jak każdy z nas w pamięci przyjaciół

W tym tygodniu miało nie być notki. Zdałam sobie jednak sprawę, że po prostu nie mogę o tym nie napisać. A Wy w ramach hołdu dla tego niezwykłego aktora obejrzyjcie jakiś odcinek Granady.

Zobacz także

Daj znać, co myślisz

1 Komentarz

Ewelina 7 października 2019 - 16:20

Pierwszy raz zetknęłam się z Sherlockiem dzięki serialowi Granady i to dzięki postaci Sherlocka w wykonaniu Bretta zakochałam się w tej postaci 🙂 To po prostu klasa sama w sobie. To ostatnie zdjęcie, które dodałaś stanowi idealne odzwierciedlenie jego obrazu w mojej głowie – na zawsze 😉

Odpowiedz

Ta strona używa ciasteczek. Ok, świetnie! Polityka prywatności